piątek, 26 października 2012

Recenzja podkładu KOBO Proffesional Ideal Cover Make Up.



Hej ;)

Tematem dzisiejszego posta, jak zapewne zauważyliście będzie podkład KOBO Proffesional Ideal Cover Make Up. Jednakże ja nie stosuję tego produktu jako podkład. Specjalnie zakupiłam najciemniejszy z dostępnych kolorów, czyli 405 Suntanned, aby stosować go jako bronzer w kremie. Już dawno zastanawiałam się nad zakupem, jakiegoś produktu w takiej formie. Nie chciałam jednak wydawać kosmicznej sumy, tak jakby to było w przypadku osławionej bazy brązującej z Chanel, dlatego sięgnęłam po podkład oferowany przez polską firmę-KOBO. 

Mogę śmiało powiedzieć, że produkt ten spełnił moje wszystkie oczekiwania. Nie widzę w nim żadnych pomarańczowych tonów, które są niepożądane przy bronzerach. Efekt który daje ten podkład-bronzer jest niesamowity. Mianowicie, nie tworzy on żadnych plam- zastosowanie tego produktu równa się delikatnej mgiełce. Ważne jest również to, że intensywność koloru zależna jest od ilości użytego kosmetyku. Jednak to, co jest najważniejsze dla mnie to to, że bronzer ten pozostaje na mojej twarzy przez cały dzień, co praktycznie nie zdarza się przy stosowaniu bronzerów w kamieniu. Zauważyłam również, że najlepszy efekt uzyskuje się stosując ten bronzer z pędzlem ECOTOOLS, który jest właśnie do tego przeznaczony.

Jeśli chodzi o dane techniczne produktu to przychodzi do nas 23g bronzera w kremie, czyli jest go całkiem sporo i powinien on wystarczyć na dość długi czas stosowania, zważywszy na to, że produkt ten jest wydajny. Ja powinnam swój egzemplarz zużyć do kwietnia 2014 roku. Plusem  jest również cena tego produktu, ponieważ zakupiłam go za 20 zł (dokładnie za 17,99) w mojej pobliskiej Naturze. Minusem jest jedynie dostępność produktu- nie wszędzie znajdują się Natury, a kosmetyki firmy KOBO można dostać tylko w tych drogeriach.




Macie w swojej kolekcji ten bronzer? Podoba się Wam ten produkt? A może macie jakieś inne ulubione bronzery? Chętnie poczytam o waszych ulubieńcach w tym temacie. Miłego weekendu ;).


Pozdrawiamy




wtorek, 23 października 2012

Avon Poczwórne cienie do powiek True Colour

W dzisiejszym poście chcemy Wam pokazać paletki cieni z Avonu. Temat jest na tyle aktualny, ponieważ wspomniane paletki są jeszcze dostępne w katalogach. My w swoich zbiorach mamy 2 paletki pochodzące z "limitowanej" kolekcji. Konkretnie mamy paletki nazywające się Smoke&mirrors oraz Mystery.



Obie paletki zostały wyprodukowane w Chinach i są ważne przez 24 miesiące. Dodatkowo mają 6 gram pojemności.



Cienie te nie są dla osób, które preferują mocny makijaż. Pigmentacja jest średnia, ale cienie są widoczne na powiece. Na naszych powiekach, a mamy powieki tłuste, na bazie utrzymują się cały dzień.

A Wy macie może jakieś paletki z firmy Avon? Jesteście z nich zadowolone?

Pozdrawiamy

wtorek, 16 października 2012

RECENZJA RÓŻU CATRICE Z LIMITOWANKI "HOLLYWOOD`S FABULOUS 40TRIES"


RECENZJA RÓŻU CATRICE Z LIMITOWANKI "HOLLYWOOD`S FABULOUS 40TRIES"

Zwabiona wieścią o nowej limitowance z Catrice zajrzałam ostatnio do Natury. Ujrzałam tam piękną limitowankę „Hollywood`s FABULOUS 40ties”. Niestety stand, który znajdował się w mojej Naturze zdążył być już nieźle wykupiony. Nie zastałam ani jednej paletki z cieniami, szminek oraz lakierów. Całe szczęście, że moją uwagę przyciągnął róż z tej limitowani. Ponieważ było jeszcze parę egzemplarzy tego produktu, zakupiłam swój róż.

Nosi on bardzo wdzięczną nazwę „Gone With The Wind”. Jest ważny 12 miesięcy od otwarcia i jest go 8,5g. Jednak najbardziej zachwycił mnie kolor tego różu oraz plamki ciemnego i jasnego pigmentu  widocznego na wierzchu produktów. Wzór tego różu od razu skojarzył mi się z truskawką, głownie przez te jasne plamki. Jako, że zdarzyłam go już wypróbować to mogę powiedzieć, że róż ten posiada wystarczający pigment, daje on śliczną mgiełkę koloru i pozostaje na twarzy przez cały dzień. Raczej nie da się przesadzić  z tym produktem. Jedynym minusem którego zauważam jest opakowanie różu, a mianowicie jego zamknięcie. Róż ten nie da się normalnie zamknąć, jak reszta róży, czy brązerów. Pozostaje on wiecznie przymknięty i jest to wina mechanizmu zamykającego, który moim zdaniem został trochę źle przemyślany. Poniżej umieszczam Wam zdjęcia i słocze tego produktu.



Jak Wam podoba się cała limitowanka? Zdążyłyście zakupić sobie jakiś produkt. Ja z mojego nowego różu jestem bardzo zadowolona ;).




piątek, 5 października 2012

Recenzja cienie w kremie Made to Stay od Catrice


W swoich zbiorach mamy trzy odcienie: 040 Lord Of The Blings, czyli odcień szampański, 060 Jennifer's Goldrush, czyli oliwkowa zieleń pomieszana ze złotem oraz 070 Mauvie Star- delikatny, chłodny fiolet ze srebrnym połyskiem.



Cienie są bardzo trwałe, zarówno z bazą jak i bez niej. Mają bardzo przyjemną konsystencję i dobrze aplikują się na oko. Kolory nie blakną  w ciągu dnia. Nadają się jako baza pod inne cienie. 

Tak oto prezentują się swatche poszczególnych odcieni:
Od prawej Mauvie Star (070), Jennifer's Goldrush (060), Lord Of The Blings (040). A tak prezentuje się odcień Mauvie Star na oku:


Dajcie znać, czy Wy posiadacie jakieś cienie w kremie z Catrice w swojej kolekcji? Jeśli tak, dajcie znać co o nich myślicie?

środa, 3 października 2012

Recenzja pudrów sypkich


Dzisiaj porozmawiamy sobie o pudrach sypkich, które utrwalają nasz makijaż. W swoim dorobku kosmetycznym przetestowałam trzy takie pudry i chciałabym podzielić się z Wami moją opinią na temat właśnie tych trzech produktów.


Pierwszy z nich to produktów z Vichy o wdzięcznej nazwie Dermabled Fixateur Poudre. Puder przychodzi do nas w kartoniku, który zajmuje dosyć dużo miejsca oraz z ulotką, na której rozpisany jest sposób użycia tego pudru. W samym słoiczku mieści się 28g produktu, co uważam za ekonomiczne rozwiązanie. Jest to moje drugie opakowanie tego pudru transparentnego, a pierwsze które miała starczyło mi na okres ok. roku. Z danych technicznych ważna jest również cena. Zauważyłam, że kiedyś była ona nawet bardzo wysoka, jednak teraz możemy zakupić ten puder za 67zł co i tak stanowi dużą kwotę, jednak w porównaniu do 80zł jest różnica. Producent zapewnia, że podkład po zastosowaniu tego pudru będzie matowy i utrzyma się w nienaruszonym stanie przez 16h, nie noszę tak długo makijażu, ale mogę spokojnie powiedzieć, że przez 10h produkt ten daje radę. Pod koniec dnia mogę zauważyć jakieś początki błyszczenia się mojej skóry w strefie T, ale jest to normalne przy mojej mieszanej cerze. Ważne dla mnie jest również to, że puder ten nie zapycha moich porów na skórze i nie bieli skóry po zastosowaniu. Puder ten nie posiada żadnego zapachu, dzięki czemu jest hipoalergiczny.

Drugi produkt pochodzi z szafy My Secret i nazywa się Loose Powder Transparent. Jest go 12g, a sam produkt  również jest drobniutko zmielonym proszkiem w kolorze cielistym o lekkim przyjemnym zapachu. To, że puder ten w opakowaniu ma taki cielisty kolor w żadnym stopniu nie wpłynie na kolor naszego podkładu, bo w rzeczywistości puder ten na twarzy staje się transparentny. Po zastosowaniu tego pudru osiągnęłam ładny mat na buzi, jednak w okolicach godziny 12:00 potrzebne mi były drobne poprawki. Jednym poważnym minusem którego zauważyłam jest to, że jeśli zdarzyło mi się nałożyć zbyt dużo tego produktu to po pewnym czasie mój podkład się ważył w niektórych miejscach, jednak nie zdarzało się to na tyle często żeby przestał mi się podobać ten kosmetyk. Co do ceny to kosztował mnie on 9zł, co uważam za cenę śmieszną, jak za puder tak dobrej jakości. Puder ten również czasami był widoczny na buzi, ale to również nie w jakimś poważnym stopniu. Jeśli chodzi o wydajność to starczył mi on na jakieś cztery miesiące. Ważne także jest to, że bardzo ciężko dostać go w mojej Naturze. Co wybiorę się na przechadzkę po sklepie to puder ten jest wysprzedany, co może świadczyć o popularności tego kosmetyku.

Ostatnim transparentnym pudrem testowanym przeze mnie był Essence Fix & MattTranslucent Loose Powder. Produkt ten zadziwiająco przypominał mi puder z Vichy. Również jest to biały, drobniutko zmielony proszek, który daje ładny matowy efekt. Jest go w opakowaniu 15,5g a mi przy codziennym stosowaniu wystarczył na pół roku. Kosztował mnie 15zł, czyli cena nie była taka zła. Zauważyłam jednak dwa minusy tego produktu. Pierwszym z nich jest fakt, że lekko przesuszał skórę twarzy. Myślę, że takie zachowanie nie zadowoliłoby osoby ze skórą suchą. Drugi minus dostrzegłam, gdy zbyt dużo nałożyłam tego produktu na twarz. Wtedy widoczny był lekki biały film na mojej skórze, co nie wyglądało zbyt ciekawie.

Podsumowując wszystkie omawiane przeze mnie pudry transparentne są godne polecenia. Żaden z nich nie był na tyle zły żebym komuś odradziła jego zakup. Jednakże moim ulubieńcem w kwestii pudrów utrwalających będzie produkt z Vichy. Głównie dzięki temu, że spełnił moje wszystkie wymagania, którymi kieruje się szukając pudru idealnego dla siebie. Czy znacie jeszcze jakieś fajne pudry transparentne? 

Paulina

poniedziałek, 1 października 2012

Kilka słów o lakierze z Eveline


Hej, dzisiaj przychodzę do Was z postem kosmetycznym, a mianowicie będę pisać o lakierze do paznokci z firmy Eveline. Uważam, że jest to dobry post na teraz, ponieważ będąc wczoraj w Biedronce zauważyłam, że są tam dostępne lakiery wspomnianej firmy. A jako, że nie lubię kupować "w ciemno", postanowiłam napisać Wam o moich spostrzeżeniach odnośnie lakieru.

Od razu przepraszam za jakość zdjęć, były robione telefonem ,ale muszę przyznać, że użycie aparatu niewiele zmieniło:) 




Od razu wspomnę, że jest to lakier z serii Colour Instant Fast Dry&Long Lasting. Jest w kolorze 496- delikatny różo-beż. Typowy dzienny lakier, daje efekt zadbanych i świeżych dłoni. O ile można powiedzieć,że dłonie są świeże.

Tak prezentuje się na paznokciach:




Niestety, kolor jest troszkę przekłamany i na paznokciach powinien być bardziej różowy. 
Ale do sedna, lakier wcale nie jest fast dry- nie schcnie wolno, ale absolutnie nie można nazwać tego "szybko". Po godzinie od malowania, zdarza się popsuć lakier na paznokciach. To samo tyczy się długiego utrzymywania na paznokciach. 3-4 dni i to góra, później na lakierze pojawiają się nieestetyczne "pęknięcia".

Podsumowując, lubię ten lakier ze względu na kolor. Pasuje idealnie do wszystkiego, nawet wolne (jak na lakier który ma za cel szybko schnąć) schnięcie jestem w stanie wybaczyć, ale tego, że po kilku dniach noszenia paznokcie wyglądają na popękane, nie mam zamiaru akceptować.

Skusiłyście się na któryś z lakierów proponowanych obecnie przez Biedronkę? Jeśli posiadacie jakiś z lakierów z tej serii, bardzo chętnie poczytam co o nich myślicie.
Magda