wtorek, 4 grudnia 2012

Nasze nowości kosmetyczne

Hej :)

Na samym początku chciałybyśmy przeprosić, za to że dosyć dawno nie dodawałyśmy żadnego posta. Jest to związane z tym, że jesteśmy bardzo zabiegane. Wiadomo niedługo sesja i trzeba będzie oddać pierwsze rozdziały naszych prac licencjackich. Jak widzicie dość dużo tego jest. Ale my się nie załamujemy i na pocieszenie wybrałyśmy się na zakupy kosmetyczne ;).

Na początek odwiedziłyśmy Nature i tam poczyniłyśmy nasze pierwsze zakupy.


Jak widzicie kupiłyśmy:
- Maskę Anty-Stres z glinką żółtą z Ziaji, przeznaczona jest ona do każdego rodzaju skóry, jest jej 7ml i kosztowała 1,50zł,
- Maskę Regenerującą z glinką brązową z Ziaji, również jest ona przeznaczona dla każdego rodzaju skóry, jest jej 7ml i też kosztowała 1,50zł,
- Żel ze świetlikiem i herbatą do powiek i pod oczy z Flos Lek, podobno przynosi on ulgę, znosi świąd i pieczenie oczu, jest go 10g, a kosztował 4,50zł,
- Cień Absolute Eye Colour w kolorze 340 Ooops...Nude Did It Again (to ten jaśniejszy, w odcieniu nude o satynowym wykończeniu) z Catrice, jest go 2g i kosztował 11,99zł,
- Cień Absolute Eye Colour w kolorze 570 Plum Up The Jam (brąz przełamany fioletem ze złotymi drobinkami) z Catrice, jest go 2g i kosztował 11,99zł,


Następnym i naszym ostatnim przystankiem był Rossmann, gdzie kupiłyśmy:


- Młyn Micelarny z Bourjois, jest go 250ml i kosztuje 13zł,
- Tusz do rzęs False Lash Effect z Maxfactor, złota edycja w kolorze czarnym, jest go 13,1ml, koszt 60zł,
- Kapsułki Hydro z Rival de Loop, kuracja zawiera 7 kapsułek, a w każdej z nich jest 0,38ml, kosztują one 4,99zł,
- Odżywka do paznokci 8w1 z Eveline, w buteleczce jest 12ml odżywki i kosztuje ona 9,49zł.

Po takich zakupach znacznie polepszył nam się humor. Dajcie znać, czy podobają Wam się kupione przez nas rzeczy i czy Wam też zakupy poprawiają nastrój? Do następnego razu.

Pa

wtorek, 20 listopada 2012

Lakierowe nowości do paznokci

Hej ;)





Tematem dzisiejszego posta, będą nasze nowe lakierowe nabytki do paznokci. Ostatnio kupiłyśmy sobie cztery nowe kolory z firmy Avon . Pierwszy z nich to lakier z serii Color trend. Jest to typowy srebrny, brokatowy topcode. Nazywa się Silver Plated i w opakowaniu jest go 8ml. Reszta naszych nowych lakierów do paznokci jest natomiast z serii Nailwear Pro+ i każdy z nich można zaliczyć do lakierów metalicznych. Pierwszy jest granat o nazwie Inky Blue, następnie miedź w odcieniu Lucky Penny i złoto o nazwie Golden Vision.


środa, 7 listopada 2012

Cienie Catrice ciąg dalszy

Dzisiejszy post będzie typowo obrazkowy:) Chcę Wam pokazać nasze nowe nabytki, czyli kolejne cienie z gamy Absolute Eye Colour.

470 Golden Evergreen- cień oliwkowy z domieszką brązu i złota.

590 Dorian's Grey- jasne srebro mieniące się w zależności od kąta padania światła na złoto bądź róż.

390 Top Of The Cops- odcień, który już nie występuje w stałej ofercie. Typowy granat z delikatnym srebrnym shimmerem.         

A teraz obiecana porcja zdjęć:




Mam nadzieję,że tych nieprzekonanych udało mi się namówić do kupna jakiegoś z cieni z kolekcji Catrice.
Pozdrawiam

wtorek, 6 listopada 2012

Recenzja cieni Absolute Eye Colour Mono firmy Catrice


Hej ;)

Chciałabym Wam dzisiaj przedstawić jedne z moich ulubionych cieni do powiek, które z łatwością dostaniecie w każdej Naturze. Dokładnie chodzi mi o cienie do powiek firmy Catrice. Przychodzą one do nas w solidnych, przezroczystych opakowaniach, dzięki czemu widzimy kolor poszczególnego cienia. Z własnego doświadczenia wiem, że opakowanie tych cieni jest na tyle trwałe, że w moim przypadku cienie przeżyły mimo upadku na płytki podłogowe. Jednak najważniejsza jest dla mnie pigmentacja tych cieni, która jest niesamowita. Lekko nałożony kolor na powiekę daje efekt, który mnie zadowala. Dodatkowo w czasie dnia, gdy nałożę je na moją bazę pod cienie nie muszę się obawiać, że jakiś cień mi zniknie, czy się zroluje, co zdarza mi się dość często, ponieważ posiadam tłuste powieki. Jeśli chodzi o dane techniczne to dostajemy 2g produktu za 11,99zł. Cena wydaje mi się być odpowiednia, jak za taki dobry produkt. Jeszcze nie zawiodłam się na żadnym kolorze z tej serii, a mam ich aż 5. Podoba mi się również oferta kolorów proponowanych w tej serii. Znajdzie się tam coś odpowiedniego na dzień, ale i piękne wieczorowe kolory. Szkoda tylko, że niektóre piękne kolory są tak szybko zastępowane innymi kolorami, które z reguły również są śliczne i nieoczywiste.

Poniżej możecie obejrzeć kolekcję tych cienie, którą ja zebrałam. Od lewej są to: 600 Blackwood Forest, 050 The Noble Knights, 110 Gilbert Grapefruit, 520 Bonnie & Cloud i 190 Petrol Keeps Me Running.





Macie jakieś ulubione cienie z tej serii? Chętnie kupiłam bym sobie jeszcze jakiś fajny kolor.

Pozdrawiam



piątek, 26 października 2012

Recenzja podkładu KOBO Proffesional Ideal Cover Make Up.



Hej ;)

Tematem dzisiejszego posta, jak zapewne zauważyliście będzie podkład KOBO Proffesional Ideal Cover Make Up. Jednakże ja nie stosuję tego produktu jako podkład. Specjalnie zakupiłam najciemniejszy z dostępnych kolorów, czyli 405 Suntanned, aby stosować go jako bronzer w kremie. Już dawno zastanawiałam się nad zakupem, jakiegoś produktu w takiej formie. Nie chciałam jednak wydawać kosmicznej sumy, tak jakby to było w przypadku osławionej bazy brązującej z Chanel, dlatego sięgnęłam po podkład oferowany przez polską firmę-KOBO. 

Mogę śmiało powiedzieć, że produkt ten spełnił moje wszystkie oczekiwania. Nie widzę w nim żadnych pomarańczowych tonów, które są niepożądane przy bronzerach. Efekt który daje ten podkład-bronzer jest niesamowity. Mianowicie, nie tworzy on żadnych plam- zastosowanie tego produktu równa się delikatnej mgiełce. Ważne jest również to, że intensywność koloru zależna jest od ilości użytego kosmetyku. Jednak to, co jest najważniejsze dla mnie to to, że bronzer ten pozostaje na mojej twarzy przez cały dzień, co praktycznie nie zdarza się przy stosowaniu bronzerów w kamieniu. Zauważyłam również, że najlepszy efekt uzyskuje się stosując ten bronzer z pędzlem ECOTOOLS, który jest właśnie do tego przeznaczony.

Jeśli chodzi o dane techniczne produktu to przychodzi do nas 23g bronzera w kremie, czyli jest go całkiem sporo i powinien on wystarczyć na dość długi czas stosowania, zważywszy na to, że produkt ten jest wydajny. Ja powinnam swój egzemplarz zużyć do kwietnia 2014 roku. Plusem  jest również cena tego produktu, ponieważ zakupiłam go za 20 zł (dokładnie za 17,99) w mojej pobliskiej Naturze. Minusem jest jedynie dostępność produktu- nie wszędzie znajdują się Natury, a kosmetyki firmy KOBO można dostać tylko w tych drogeriach.




Macie w swojej kolekcji ten bronzer? Podoba się Wam ten produkt? A może macie jakieś inne ulubione bronzery? Chętnie poczytam o waszych ulubieńcach w tym temacie. Miłego weekendu ;).


Pozdrawiamy




wtorek, 23 października 2012

Avon Poczwórne cienie do powiek True Colour

W dzisiejszym poście chcemy Wam pokazać paletki cieni z Avonu. Temat jest na tyle aktualny, ponieważ wspomniane paletki są jeszcze dostępne w katalogach. My w swoich zbiorach mamy 2 paletki pochodzące z "limitowanej" kolekcji. Konkretnie mamy paletki nazywające się Smoke&mirrors oraz Mystery.



Obie paletki zostały wyprodukowane w Chinach i są ważne przez 24 miesiące. Dodatkowo mają 6 gram pojemności.



Cienie te nie są dla osób, które preferują mocny makijaż. Pigmentacja jest średnia, ale cienie są widoczne na powiece. Na naszych powiekach, a mamy powieki tłuste, na bazie utrzymują się cały dzień.

A Wy macie może jakieś paletki z firmy Avon? Jesteście z nich zadowolone?

Pozdrawiamy

wtorek, 16 października 2012

RECENZJA RÓŻU CATRICE Z LIMITOWANKI "HOLLYWOOD`S FABULOUS 40TRIES"


RECENZJA RÓŻU CATRICE Z LIMITOWANKI "HOLLYWOOD`S FABULOUS 40TRIES"

Zwabiona wieścią o nowej limitowance z Catrice zajrzałam ostatnio do Natury. Ujrzałam tam piękną limitowankę „Hollywood`s FABULOUS 40ties”. Niestety stand, który znajdował się w mojej Naturze zdążył być już nieźle wykupiony. Nie zastałam ani jednej paletki z cieniami, szminek oraz lakierów. Całe szczęście, że moją uwagę przyciągnął róż z tej limitowani. Ponieważ było jeszcze parę egzemplarzy tego produktu, zakupiłam swój róż.

Nosi on bardzo wdzięczną nazwę „Gone With The Wind”. Jest ważny 12 miesięcy od otwarcia i jest go 8,5g. Jednak najbardziej zachwycił mnie kolor tego różu oraz plamki ciemnego i jasnego pigmentu  widocznego na wierzchu produktów. Wzór tego różu od razu skojarzył mi się z truskawką, głownie przez te jasne plamki. Jako, że zdarzyłam go już wypróbować to mogę powiedzieć, że róż ten posiada wystarczający pigment, daje on śliczną mgiełkę koloru i pozostaje na twarzy przez cały dzień. Raczej nie da się przesadzić  z tym produktem. Jedynym minusem którego zauważam jest opakowanie różu, a mianowicie jego zamknięcie. Róż ten nie da się normalnie zamknąć, jak reszta róży, czy brązerów. Pozostaje on wiecznie przymknięty i jest to wina mechanizmu zamykającego, który moim zdaniem został trochę źle przemyślany. Poniżej umieszczam Wam zdjęcia i słocze tego produktu.



Jak Wam podoba się cała limitowanka? Zdążyłyście zakupić sobie jakiś produkt. Ja z mojego nowego różu jestem bardzo zadowolona ;).




piątek, 5 października 2012

Recenzja cienie w kremie Made to Stay od Catrice


W swoich zbiorach mamy trzy odcienie: 040 Lord Of The Blings, czyli odcień szampański, 060 Jennifer's Goldrush, czyli oliwkowa zieleń pomieszana ze złotem oraz 070 Mauvie Star- delikatny, chłodny fiolet ze srebrnym połyskiem.



Cienie są bardzo trwałe, zarówno z bazą jak i bez niej. Mają bardzo przyjemną konsystencję i dobrze aplikują się na oko. Kolory nie blakną  w ciągu dnia. Nadają się jako baza pod inne cienie. 

Tak oto prezentują się swatche poszczególnych odcieni:
Od prawej Mauvie Star (070), Jennifer's Goldrush (060), Lord Of The Blings (040). A tak prezentuje się odcień Mauvie Star na oku:


Dajcie znać, czy Wy posiadacie jakieś cienie w kremie z Catrice w swojej kolekcji? Jeśli tak, dajcie znać co o nich myślicie?

środa, 3 października 2012

Recenzja pudrów sypkich


Dzisiaj porozmawiamy sobie o pudrach sypkich, które utrwalają nasz makijaż. W swoim dorobku kosmetycznym przetestowałam trzy takie pudry i chciałabym podzielić się z Wami moją opinią na temat właśnie tych trzech produktów.


Pierwszy z nich to produktów z Vichy o wdzięcznej nazwie Dermabled Fixateur Poudre. Puder przychodzi do nas w kartoniku, który zajmuje dosyć dużo miejsca oraz z ulotką, na której rozpisany jest sposób użycia tego pudru. W samym słoiczku mieści się 28g produktu, co uważam za ekonomiczne rozwiązanie. Jest to moje drugie opakowanie tego pudru transparentnego, a pierwsze które miała starczyło mi na okres ok. roku. Z danych technicznych ważna jest również cena. Zauważyłam, że kiedyś była ona nawet bardzo wysoka, jednak teraz możemy zakupić ten puder za 67zł co i tak stanowi dużą kwotę, jednak w porównaniu do 80zł jest różnica. Producent zapewnia, że podkład po zastosowaniu tego pudru będzie matowy i utrzyma się w nienaruszonym stanie przez 16h, nie noszę tak długo makijażu, ale mogę spokojnie powiedzieć, że przez 10h produkt ten daje radę. Pod koniec dnia mogę zauważyć jakieś początki błyszczenia się mojej skóry w strefie T, ale jest to normalne przy mojej mieszanej cerze. Ważne dla mnie jest również to, że puder ten nie zapycha moich porów na skórze i nie bieli skóry po zastosowaniu. Puder ten nie posiada żadnego zapachu, dzięki czemu jest hipoalergiczny.

Drugi produkt pochodzi z szafy My Secret i nazywa się Loose Powder Transparent. Jest go 12g, a sam produkt  również jest drobniutko zmielonym proszkiem w kolorze cielistym o lekkim przyjemnym zapachu. To, że puder ten w opakowaniu ma taki cielisty kolor w żadnym stopniu nie wpłynie na kolor naszego podkładu, bo w rzeczywistości puder ten na twarzy staje się transparentny. Po zastosowaniu tego pudru osiągnęłam ładny mat na buzi, jednak w okolicach godziny 12:00 potrzebne mi były drobne poprawki. Jednym poważnym minusem którego zauważyłam jest to, że jeśli zdarzyło mi się nałożyć zbyt dużo tego produktu to po pewnym czasie mój podkład się ważył w niektórych miejscach, jednak nie zdarzało się to na tyle często żeby przestał mi się podobać ten kosmetyk. Co do ceny to kosztował mnie on 9zł, co uważam za cenę śmieszną, jak za puder tak dobrej jakości. Puder ten również czasami był widoczny na buzi, ale to również nie w jakimś poważnym stopniu. Jeśli chodzi o wydajność to starczył mi on na jakieś cztery miesiące. Ważne także jest to, że bardzo ciężko dostać go w mojej Naturze. Co wybiorę się na przechadzkę po sklepie to puder ten jest wysprzedany, co może świadczyć o popularności tego kosmetyku.

Ostatnim transparentnym pudrem testowanym przeze mnie był Essence Fix & MattTranslucent Loose Powder. Produkt ten zadziwiająco przypominał mi puder z Vichy. Również jest to biały, drobniutko zmielony proszek, który daje ładny matowy efekt. Jest go w opakowaniu 15,5g a mi przy codziennym stosowaniu wystarczył na pół roku. Kosztował mnie 15zł, czyli cena nie była taka zła. Zauważyłam jednak dwa minusy tego produktu. Pierwszym z nich jest fakt, że lekko przesuszał skórę twarzy. Myślę, że takie zachowanie nie zadowoliłoby osoby ze skórą suchą. Drugi minus dostrzegłam, gdy zbyt dużo nałożyłam tego produktu na twarz. Wtedy widoczny był lekki biały film na mojej skórze, co nie wyglądało zbyt ciekawie.

Podsumowując wszystkie omawiane przeze mnie pudry transparentne są godne polecenia. Żaden z nich nie był na tyle zły żebym komuś odradziła jego zakup. Jednakże moim ulubieńcem w kwestii pudrów utrwalających będzie produkt z Vichy. Głównie dzięki temu, że spełnił moje wszystkie wymagania, którymi kieruje się szukając pudru idealnego dla siebie. Czy znacie jeszcze jakieś fajne pudry transparentne? 

Paulina

poniedziałek, 1 października 2012

Kilka słów o lakierze z Eveline


Hej, dzisiaj przychodzę do Was z postem kosmetycznym, a mianowicie będę pisać o lakierze do paznokci z firmy Eveline. Uważam, że jest to dobry post na teraz, ponieważ będąc wczoraj w Biedronce zauważyłam, że są tam dostępne lakiery wspomnianej firmy. A jako, że nie lubię kupować "w ciemno", postanowiłam napisać Wam o moich spostrzeżeniach odnośnie lakieru.

Od razu przepraszam za jakość zdjęć, były robione telefonem ,ale muszę przyznać, że użycie aparatu niewiele zmieniło:) 




Od razu wspomnę, że jest to lakier z serii Colour Instant Fast Dry&Long Lasting. Jest w kolorze 496- delikatny różo-beż. Typowy dzienny lakier, daje efekt zadbanych i świeżych dłoni. O ile można powiedzieć,że dłonie są świeże.

Tak prezentuje się na paznokciach:




Niestety, kolor jest troszkę przekłamany i na paznokciach powinien być bardziej różowy. 
Ale do sedna, lakier wcale nie jest fast dry- nie schcnie wolno, ale absolutnie nie można nazwać tego "szybko". Po godzinie od malowania, zdarza się popsuć lakier na paznokciach. To samo tyczy się długiego utrzymywania na paznokciach. 3-4 dni i to góra, później na lakierze pojawiają się nieestetyczne "pęknięcia".

Podsumowując, lubię ten lakier ze względu na kolor. Pasuje idealnie do wszystkiego, nawet wolne (jak na lakier który ma za cel szybko schnąć) schnięcie jestem w stanie wybaczyć, ale tego, że po kilku dniach noszenia paznokcie wyglądają na popękane, nie mam zamiaru akceptować.

Skusiłyście się na któryś z lakierów proponowanych obecnie przez Biedronkę? Jeśli posiadacie jakiś z lakierów z tej serii, bardzo chętnie poczytam co o nich myślicie.
Magda

czwartek, 27 września 2012

Kilka słów o pędzlach

Zgodnie z obietnicą ruszamy dzisiaj z pierwszym postem. Na pierwszy ogień idą pędzle. Wiem, że jest to dobry temat, szczególnie dla dziewczyn, które zaczynają swoją przygodę z makijażem. 

Chciałam zaznaczyć, że nie mam wielkiej kolekcji pędzli, ale myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Przy okazji postaram się również wyjaśnić do czego służy dany pędzel i jakie ma właściwości. Przepraszam, że napisy z moich pędzli już trochę zniknęły, ale mam je już trzeci rok i wydaje mi się, że to jest raczej naturalna czynność ;)

Kupując pędzle zdecydowałam się na te z Maestro, dlatego mogę się tylko wypowiedzieć o tej marce pędzli. Jak już wcześniej napisałam posiadam swoje pędzle już trzeci rok i dalej spisują się, jakby były dopiero co kupione. Włosie jest mięciutkie, nie kuje twarzy i co najważniejsze nie wypada. Słyszałam też, że dziewczynom rozklejały się jakieś pędzle, ale u mnie nic takiego się nie pojawiło. 




Będę opisywała pędzle od lewej strony, żeby nikomu nic się nie pomyliło. Zacznijmy więc od moich pędzli do twarzy:


- Pędzel, który stosuje do podkładu. Pochodzi z serii 140, a jego rozmiar to 20. Jest z włosia szopa, co właściwie nie jest dosyć dobre. Pędzle do podkładu i korektora z reguły powinny być syntetyczne, dzięki czemu nie wypijają tak dużo produktu.

- Pędzel do korektora. Jego seria to 220, a rozmiar 12. I właśnie ten pędzel jest z włosia syntetycznego. Nie widzę różnicy w miękkości między włosiem sztucznym i naturalnym.

-  Pędzel do pudru, jest to seria 110, a jeśli chodzi o rozmiar to jest to 22. Na stronie producenta napisane jest, że pędzel ten wykonany jest z włosia koziego. Dla mnie jednak najważniejsze jest to, że dzięki swojemu dosyć dużej powierzchni mogę szybko omieść moją twarz pudrem.

- Pędzle do bronzera pochodzi ze złotej serii i nazywa się Maestro Modelage i tak jak mój pędzel do pudru wykonany jest z koziego włosia. Dzięki temu, że jego włosie obcięte jest na górze w strzałkę bardzo dobrze spisuje się do konturowania twarzy.

- Pędzel do różu, seria 170, rozmiar 20. Jest to włosie syntetyczne. Kształt, który posiada ten pędzel jest idealny do nakładania różu.

- Pędzel miotełka, bardzo rzadko używa tego pędzla, ale jest on przydatny gdy jakiś cień nam się osypie i wyląduje na policzku. Jest to seria 810, a rozmiar 10. Wykonany z włosia szopa



Pędzle do twarzy mamy już za sobą. Teraz czas na pędzle do cieni:


- Pędzelek do nakładania cienia na powiekę, nazywany pędzlem języczkowym. Mój pochodzi z serii 320, a jego rozmiar to 8. Ten pędzel jest wykonany z włosia pony.

- Używam tego pędza do nakładania cienia na dolej powiece, jak i również do rozcierania cieni właśnie na dolnej powiece. Jest on z serii 360 w rozmiarze 10.

- Pędzel z wiewiórki, którego używam do nakładania rozświetlającego cienia na łuk brwiowy. Występuje on tylko w jednym rozmiarze 12, a jego seria to 550.

- Ten pędzel ma bardzo ciekawy kształt, myślę że dosyć rzadko spotykany. Jest to pędzel kulka ścięty pod sporym skosem. Nadaje się idealnie do przyciemniania makijażu w załamaniu powieki. Jest z włosia pony. Pochodzi z serii 380 i mam go w rozmiarze 8.

- Pędzelek ołówkowy, nazwany penci brush. Jest z włosia czerwonej kuny. Z tego co pamiętam jest on z serii 410 w rozmiarze 8. Nakładam nim cień rozświetlający w wewnętrznym kąciku oka i do tego spisuje się idealnie.





Postanowiłam oddzielić pędzle do rozcierania cieni od tych do ich nakładania, gdyż uważam że są one jednymi z najbardziej potrzebnych pędzli w makijażu. Oto one:

- Pędzelek do rozcierania o jasnym włosiu naturalnym. Jest to odpowiednik tego słynnego pędzla z MAC 217. W Maestro należy on do serii 497 i występuje on w jednym rozmiarze – 12. Bardzo ładnie rozciera cienie tworząc z nich delikatną mgiełkę. Zdecydowanie częściej używam właśnie tego pędzla do rozcierania cieni.

- Mój drugi pędzel do rozcierania jest z serii 321, jego rozmiar to 12. Wykonany jest z włosia pony, a dzięki stożkowemu ułożeniu włosia w tym pędzlu pozwala on bardzo dokładnie rozcierać cienie w załamaniu powieki. Używam go, gdy potrzebuje precyzyjnego roztarcia.





I ostatnia kategoria moich pędzli. Są to pędzle to eyelinera. Jako, że jestem fanką wszelkiego rodzaju kresek na oczach to posiadam aż 4 takie pędzelki. Oczywiście jeśli używacie eyelinera w kałamarzu to obędziecie się bez pędzli do eyelinera w żelu. Przedstawiam Wam moje eyelinerowe pędzelki:

- Pędzelek, który producent przeznaczył do ust. Jednak ja zamówiłam go w najmniejszym rozmiarze i swoim kształtem umożliwia zrobienie cieniutkich kresek na powiekach. Należy on do serii 710, a jego rozmiar to 2. Jest on zrobiony z włosia czerwonej kuny.

- Mój ulubiony pędzelek do eyelinera. Mały i ścięty, dla mnie idealny ;). Prakycznie gdy tylko robię sobie kreskę moim czarnym żelowym eyelinerem to korzystam z tego pędzla. Mam go w rozmiarze 4 z serii 660. Jest on zrobiony z włosia syntetycznego.

- Zgięty pędzelek do eyelinera. Byłam ciekawa, jak operuje się takim krzywym pędzelkiem i po użyciu stwierdziłam, że ten typ pędzel kanie jest dla mnie. Wole klasyczne pędzelki. Pochodzi on z serii 790 i jest w rozmiarze 1. Ten pędzelek również posiada syntetyczne włosie.

- Ostatni mój pędzelek, jak widzicie jest największy i najgrubszy. Używam go, gdy zależy mi na grubej, dużej kresce. Pochodzi ze złotej kolekcji nazywa się Maestro Eyeliner/Eyebrow. Jak sama nazwa wskazuje można go również stosować do wypełnienia brwi i raczej do tej funkcji bym go poleciła.





To już wszystkie moje pędzle, tak jak pisałam wyżej nie ma tego dużo. Wiem, że pewnie niektóre z Was będą zaskoczone ich ilością, ale pragnę zapewnić, że dla mnie to idealny zestaw, bez którego nie wyobrażam sobie codziennego makijażu. Dajcie znać jakich pędzli Wy używacie? Może jesteście w stanie mi coś polecić?

Pozdrawiam
Hungry



środa, 26 września 2012

Powitanie

Jest to pierwszy post, który zamieszczam i wydaje mi się, że powinien to być post odrobinę wyjaśniający.

Kim jesteśmy?
Dwoma dziewczynami, które interesuje wszystko co dzieje się w modzie i urodzie, ale nie jesteśmy tylko w tym ograniczone. Studiujemy, mieszkamy razem i wydaje nam się, że możemy podzielić się pewną naszą wiedzą.

Dlaczego blog?
Miał być kanał na youtubie, ale z racji braku sprzętu do nagrywania zdecydowałyśmy się na bloga. Chcemy tu zamieszczać stylizacje, makijaże i wiele innych rzeczy. Absolutnie nie chcemy się zatrzymać na konkretnej dziedzinie, więc możecie się spodziewać także dawki kulinariów i reszty  naszych inspiracji.

Dla kogo nasz blog?
Dla dziewczyn takich jak my, czyli studiujących, które dopiero uczą się samodzielnego życia. A przede wszystkim dla tych dziewczyn, które szukają dobrych kosmetyków za małe pieniądze i swojego pomysłu na życie.

Po tym króciutki wstępie pozostaje mi tylko zaprosić Was na nasze pierwsze tematyczne posty. Wprawdzie ruszymy na dobre dopiero w październiku, ale już teraz jestem pewna, że będzie warto tu zaglądać. Przynajmniej, postaramy się aby było warto:)

Pozdrawiam:)