Hej :)
Na samym początku chciałybyśmy przeprosić, za to że dosyć dawno nie dodawałyśmy żadnego posta. Jest to związane z tym, że jesteśmy bardzo zabiegane. Wiadomo niedługo sesja i trzeba będzie oddać pierwsze rozdziały naszych prac licencjackich. Jak widzicie dość dużo tego jest. Ale my się nie załamujemy i na pocieszenie wybrałyśmy się na zakupy kosmetyczne ;).
Na początek odwiedziłyśmy Nature i tam poczyniłyśmy nasze pierwsze zakupy.
Jak widzicie kupiłyśmy:
- Maskę Anty-Stres z glinką żółtą z Ziaji, przeznaczona jest ona do każdego rodzaju skóry, jest jej 7ml i kosztowała 1,50zł,
- Maskę Regenerującą z glinką brązową z Ziaji, również jest ona przeznaczona dla każdego rodzaju skóry, jest jej 7ml i też kosztowała 1,50zł,
- Żel ze świetlikiem i herbatą do powiek i pod oczy z Flos Lek, podobno przynosi on ulgę, znosi świąd i pieczenie oczu, jest go 10g, a kosztował 4,50zł,
- Cień Absolute Eye Colour w kolorze 340 Ooops...Nude Did It Again (to ten jaśniejszy, w odcieniu nude o satynowym wykończeniu) z Catrice, jest go 2g i kosztował 11,99zł,
- Cień Absolute Eye Colour w kolorze 570 Plum Up The Jam (brąz przełamany fioletem ze złotymi drobinkami) z Catrice, jest go 2g i kosztował 11,99zł,
Następnym i naszym ostatnim przystankiem był Rossmann, gdzie kupiłyśmy:
- Młyn Micelarny z Bourjois, jest go 250ml i kosztuje 13zł,
- Tusz do rzęs False Lash Effect z Maxfactor, złota edycja w kolorze czarnym, jest go 13,1ml, koszt 60zł,
- Kapsułki Hydro z Rival de Loop, kuracja zawiera 7 kapsułek, a w każdej z nich jest 0,38ml, kosztują one 4,99zł,
- Odżywka do paznokci 8w1 z Eveline, w buteleczce jest 12ml odżywki i kosztuje ona 9,49zł.
Po takich zakupach znacznie polepszył nam się humor. Dajcie znać, czy podobają Wam się kupione przez nas rzeczy i czy Wam też zakupy poprawiają nastrój? Do następnego razu.
Pa
wtorek, 4 grudnia 2012
wtorek, 20 listopada 2012
Lakierowe nowości do paznokci
Hej ;)
Tematem dzisiejszego posta, będą nasze nowe lakierowe nabytki do paznokci. Ostatnio kupiłyśmy sobie cztery nowe kolory z firmy Avon . Pierwszy z nich to lakier z serii Color trend. Jest to typowy srebrny, brokatowy topcode. Nazywa się Silver Plated i w opakowaniu jest go 8ml. Reszta naszych nowych lakierów do paznokci jest natomiast z serii Nailwear Pro+ i każdy z nich można zaliczyć do lakierów metalicznych. Pierwszy jest granat o nazwie Inky Blue, następnie miedź w odcieniu Lucky Penny i złoto o nazwie Golden Vision.
środa, 7 listopada 2012
Cienie Catrice ciąg dalszy
Dzisiejszy post będzie typowo obrazkowy:) Chcę Wam pokazać nasze nowe nabytki, czyli kolejne cienie z gamy Absolute Eye Colour.
470 Golden Evergreen- cień oliwkowy z domieszką brązu i złota.
590 Dorian's Grey- jasne srebro mieniące się w zależności od kąta padania światła na złoto bądź róż.
390 Top Of The Cops- odcień, który już nie występuje w stałej ofercie. Typowy granat z delikatnym srebrnym shimmerem.
A teraz obiecana porcja zdjęć:

470 Golden Evergreen- cień oliwkowy z domieszką brązu i złota.
590 Dorian's Grey- jasne srebro mieniące się w zależności od kąta padania światła na złoto bądź róż.
390 Top Of The Cops- odcień, który już nie występuje w stałej ofercie. Typowy granat z delikatnym srebrnym shimmerem.
A teraz obiecana porcja zdjęć:

Mam nadzieję,że tych nieprzekonanych udało mi się namówić do kupna jakiegoś z cieni z kolekcji Catrice.
Pozdrawiam
wtorek, 6 listopada 2012
Recenzja cieni Absolute Eye Colour Mono firmy Catrice
Hej ;)
Chciałabym Wam dzisiaj przedstawić jedne z moich ulubionych cieni do powiek, które z łatwością dostaniecie w każdej Naturze. Dokładnie chodzi mi o cienie do powiek firmy Catrice. Przychodzą one do nas w solidnych, przezroczystych opakowaniach, dzięki czemu widzimy kolor poszczególnego cienia. Z własnego doświadczenia wiem, że opakowanie tych cieni jest na tyle trwałe, że w moim przypadku cienie przeżyły mimo upadku na płytki podłogowe. Jednak najważniejsza jest dla mnie pigmentacja tych cieni, która jest niesamowita. Lekko nałożony kolor na powiekę daje efekt, który mnie zadowala. Dodatkowo w czasie dnia, gdy nałożę je na moją bazę pod cienie nie muszę się obawiać, że jakiś cień mi zniknie, czy się zroluje, co zdarza mi się dość często, ponieważ posiadam tłuste powieki. Jeśli chodzi o dane techniczne to dostajemy 2g produktu za 11,99zł. Cena wydaje mi się być odpowiednia, jak za taki dobry produkt. Jeszcze nie zawiodłam się na żadnym kolorze z tej serii, a mam ich aż 5. Podoba mi się również oferta kolorów proponowanych w tej serii. Znajdzie się tam coś odpowiedniego na dzień, ale i piękne wieczorowe kolory. Szkoda tylko, że niektóre piękne kolory są tak szybko zastępowane innymi kolorami, które z reguły również są śliczne i nieoczywiste.
Poniżej możecie obejrzeć kolekcję tych cienie, którą ja zebrałam. Od lewej są to: 600 Blackwood Forest, 050 The Noble Knights, 110 Gilbert Grapefruit, 520 Bonnie & Cloud i 190 Petrol Keeps Me Running.
Macie
jakieś ulubione cienie z tej serii? Chętnie kupiłam bym sobie jeszcze jakiś
fajny kolor.
Pozdrawiam
piątek, 26 października 2012
Recenzja podkładu KOBO Proffesional Ideal Cover Make Up.
Hej
;)
Tematem
dzisiejszego posta, jak zapewne zauważyliście będzie podkład KOBO Proffesional Ideal Cover Make Up.
Jednakże ja nie stosuję tego produktu jako podkład. Specjalnie zakupiłam
najciemniejszy z dostępnych kolorów, czyli 405
Suntanned, aby stosować go jako bronzer w kremie. Już dawno zastanawiałam
się nad zakupem, jakiegoś produktu w takiej formie. Nie chciałam jednak wydawać kosmicznej sumy, tak jakby to było w przypadku osławionej bazy brązującej
z Chanel, dlatego sięgnęłam po podkład oferowany przez polską firmę-KOBO.
Mogę śmiało powiedzieć, że produkt ten spełnił moje wszystkie oczekiwania. Nie widzę w nim żadnych pomarańczowych tonów, które są niepożądane przy bronzerach. Efekt który daje ten podkład-bronzer jest niesamowity. Mianowicie, nie tworzy on żadnych plam- zastosowanie tego produktu równa się delikatnej mgiełce. Ważne jest również to, że intensywność koloru zależna jest od ilości użytego kosmetyku. Jednak to, co jest najważniejsze dla mnie to to, że bronzer ten pozostaje na mojej twarzy przez cały dzień, co praktycznie nie zdarza się przy stosowaniu bronzerów w kamieniu. Zauważyłam również, że najlepszy efekt uzyskuje się stosując ten bronzer z pędzlem ECOTOOLS, który jest właśnie do tego przeznaczony.
Mogę śmiało powiedzieć, że produkt ten spełnił moje wszystkie oczekiwania. Nie widzę w nim żadnych pomarańczowych tonów, które są niepożądane przy bronzerach. Efekt który daje ten podkład-bronzer jest niesamowity. Mianowicie, nie tworzy on żadnych plam- zastosowanie tego produktu równa się delikatnej mgiełce. Ważne jest również to, że intensywność koloru zależna jest od ilości użytego kosmetyku. Jednak to, co jest najważniejsze dla mnie to to, że bronzer ten pozostaje na mojej twarzy przez cały dzień, co praktycznie nie zdarza się przy stosowaniu bronzerów w kamieniu. Zauważyłam również, że najlepszy efekt uzyskuje się stosując ten bronzer z pędzlem ECOTOOLS, który jest właśnie do tego przeznaczony.
Jeśli
chodzi o dane techniczne produktu to przychodzi do nas 23g bronzera w kremie, czyli jest go całkiem sporo i powinien on
wystarczyć na dość długi czas stosowania, zważywszy na to, że produkt ten jest
wydajny. Ja powinnam swój egzemplarz zużyć do kwietnia 2014 roku. Plusem jest również cena tego produktu, ponieważ zakupiłam go za 20 zł (dokładnie za 17,99) w mojej pobliskiej Naturze. Minusem jest jedynie
dostępność produktu- nie wszędzie znajdują się Natury, a kosmetyki firmy
KOBO można dostać tylko w tych drogeriach.
Macie w
swojej kolekcji ten bronzer? Podoba się Wam ten produkt? A może macie jakieś
inne ulubione bronzery? Chętnie poczytam o waszych ulubieńcach w tym temacie.
Miłego weekendu ;).
Pozdrawiamy
wtorek, 23 października 2012
Avon Poczwórne cienie do powiek True Colour
W dzisiejszym poście chcemy Wam pokazać paletki cieni z Avonu. Temat jest na tyle aktualny, ponieważ wspomniane paletki są jeszcze dostępne w katalogach. My w swoich zbiorach mamy 2 paletki pochodzące z "limitowanej" kolekcji. Konkretnie mamy paletki nazywające się Smoke&mirrors oraz Mystery.
Cienie te nie są dla osób, które preferują mocny makijaż. Pigmentacja jest średnia, ale cienie są widoczne na powiece. Na naszych powiekach, a mamy powieki tłuste, na bazie utrzymują się cały dzień.
A Wy macie może jakieś paletki z firmy Avon? Jesteście z nich zadowolone?
Pozdrawiamy
Obie paletki zostały wyprodukowane w Chinach i są ważne przez 24 miesiące. Dodatkowo mają 6 gram pojemności.
A Wy macie może jakieś paletki z firmy Avon? Jesteście z nich zadowolone?
Pozdrawiamy
wtorek, 16 października 2012
RECENZJA RÓŻU CATRICE Z LIMITOWANKI "HOLLYWOOD`S FABULOUS 40TRIES"
RECENZJA RÓŻU CATRICE Z LIMITOWANKI "HOLLYWOOD`S FABULOUS 40TRIES"
Zwabiona
wieścią o nowej limitowance z Catrice zajrzałam ostatnio do Natury. Ujrzałam
tam piękną limitowankę „Hollywood`s
FABULOUS 40ties”. Niestety stand, który znajdował się w mojej Naturze
zdążył być już nieźle wykupiony. Nie zastałam ani jednej paletki z cieniami,
szminek oraz lakierów. Całe szczęście, że moją uwagę przyciągnął róż z tej limitowani.
Ponieważ było jeszcze parę egzemplarzy tego produktu, zakupiłam swój róż.
Nosi on
bardzo wdzięczną nazwę „Gone With The
Wind”. Jest ważny 12 miesięcy od otwarcia i jest go 8,5g. Jednak
najbardziej zachwycił mnie kolor tego różu oraz plamki ciemnego i jasnego
pigmentu widocznego na wierzchu
produktów. Wzór tego różu od razu skojarzył mi się z truskawką, głownie przez
te jasne plamki. Jako, że zdarzyłam go już wypróbować to mogę powiedzieć, że
róż ten posiada wystarczający pigment, daje on śliczną mgiełkę koloru i
pozostaje na twarzy przez cały dzień. Raczej nie da się przesadzić z tym
produktem. Jedynym minusem którego zauważam jest opakowanie różu, a mianowicie
jego zamknięcie. Róż ten nie da się normalnie zamknąć, jak reszta róży, czy
brązerów. Pozostaje on wiecznie przymknięty i jest to wina mechanizmu
zamykającego, który moim zdaniem został trochę źle przemyślany. Poniżej
umieszczam Wam zdjęcia i słocze tego produktu.
Jak Wam
podoba się cała limitowanka? Zdążyłyście zakupić sobie jakiś produkt. Ja z
mojego nowego różu jestem bardzo zadowolona ;).
piątek, 5 października 2012
Recenzja cienie w kremie Made to Stay od Catrice
W swoich zbiorach mamy trzy odcienie: 040 Lord Of The Blings, czyli odcień szampański, 060 Jennifer's Goldrush, czyli oliwkowa zieleń pomieszana ze złotem oraz 070 Mauvie Star- delikatny, chłodny fiolet ze srebrnym połyskiem.
Cienie są bardzo trwałe, zarówno z bazą jak i bez niej. Mają bardzo przyjemną konsystencję i dobrze aplikują się na oko. Kolory nie blakną w ciągu dnia. Nadają się jako baza pod inne cienie.
Tak oto prezentują się swatche poszczególnych odcieni:
Od prawej Mauvie Star (070), Jennifer's Goldrush (060), Lord Of The Blings (040). A tak prezentuje się odcień Mauvie Star na oku:
Dajcie znać, czy Wy posiadacie jakieś cienie w kremie z Catrice w swojej kolekcji? Jeśli tak, dajcie znać co o nich myślicie?
środa, 3 października 2012
Recenzja pudrów sypkich
Dzisiaj porozmawiamy sobie o pudrach sypkich, które utrwalają nasz makijaż. W swoim dorobku kosmetycznym przetestowałam trzy takie pudry i chciałabym podzielić się z Wami moją opinią na temat właśnie tych trzech produktów.
Pierwszy
z nich to produktów z Vichy o
wdzięcznej nazwie Dermabled Fixateur
Poudre. Puder przychodzi do nas w kartoniku, który zajmuje dosyć dużo
miejsca oraz z ulotką, na której rozpisany jest sposób użycia tego pudru. W
samym słoiczku mieści się 28g
produktu, co uważam za ekonomiczne rozwiązanie. Jest to moje drugie opakowanie
tego pudru transparentnego, a pierwsze które miała starczyło mi na okres ok.
roku. Z danych technicznych ważna jest również cena. Zauważyłam, że kiedyś była
ona nawet bardzo wysoka, jednak teraz możemy zakupić ten puder za 67zł co i tak stanowi dużą kwotę,
jednak w porównaniu do 80zł jest różnica. Producent zapewnia, że podkład po
zastosowaniu tego pudru będzie matowy i utrzyma się w nienaruszonym stanie przez
16h, nie noszę tak długo makijażu, ale mogę spokojnie powiedzieć, że przez 10h
produkt ten daje radę. Pod koniec dnia mogę zauważyć jakieś początki
błyszczenia się mojej skóry w strefie T, ale jest to normalne przy mojej
mieszanej cerze. Ważne dla mnie jest również to, że puder ten nie zapycha moich
porów na skórze i nie bieli skóry po zastosowaniu. Puder ten nie posiada
żadnego zapachu, dzięki czemu jest hipoalergiczny.
Drugi
produkt pochodzi z szafy My Secret i
nazywa się Loose Powder Transparent. Jest
go 12g, a sam produkt również jest drobniutko zmielonym proszkiem w
kolorze cielistym o lekkim przyjemnym zapachu. To, że puder ten w opakowaniu ma
taki cielisty kolor w żadnym stopniu nie wpłynie na kolor naszego podkładu, bo
w rzeczywistości puder ten na twarzy staje się transparentny. Po zastosowaniu
tego pudru osiągnęłam ładny mat na buzi, jednak w okolicach godziny 12:00
potrzebne mi były drobne poprawki. Jednym poważnym minusem którego zauważyłam
jest to, że jeśli zdarzyło mi się nałożyć zbyt dużo tego produktu to po pewnym
czasie mój podkład się ważył w niektórych miejscach, jednak nie zdarzało się to
na tyle często żeby przestał mi się podobać ten kosmetyk. Co do ceny to
kosztował mnie on 9zł, co uważam za
cenę śmieszną, jak za puder tak dobrej jakości. Puder ten również czasami był
widoczny na buzi, ale to również nie w jakimś poważnym stopniu. Jeśli chodzi o
wydajność to starczył mi on na jakieś cztery miesiące. Ważne także jest to, że
bardzo ciężko dostać go w mojej Naturze. Co wybiorę się na przechadzkę po
sklepie to puder ten jest wysprzedany, co może świadczyć o popularności tego
kosmetyku.
Ostatnim
transparentnym pudrem testowanym przeze mnie był Essence Fix & MattTranslucent Loose Powder. Produkt ten
zadziwiająco przypominał mi puder z Vichy. Również jest to biały, drobniutko
zmielony proszek, który daje ładny matowy efekt. Jest go w opakowaniu 15,5g a mi przy codziennym stosowaniu
wystarczył na pół roku. Kosztował mnie 15zł,
czyli cena nie była taka zła. Zauważyłam jednak dwa minusy tego produktu.
Pierwszym z nich jest fakt, że lekko przesuszał skórę twarzy. Myślę, że takie zachowanie
nie zadowoliłoby osoby ze skórą suchą. Drugi minus dostrzegłam, gdy zbyt dużo
nałożyłam tego produktu na twarz. Wtedy widoczny był lekki biały film na mojej
skórze, co nie wyglądało zbyt ciekawie.
Podsumowując wszystkie omawiane przeze mnie pudry
transparentne są godne polecenia. Żaden z nich nie był na tyle zły żebym komuś
odradziła jego zakup. Jednakże moim ulubieńcem w kwestii pudrów utrwalających
będzie produkt z Vichy. Głównie
dzięki temu, że spełnił moje wszystkie wymagania, którymi kieruje się szukając
pudru idealnego dla siebie. Czy znacie jeszcze jakieś fajne pudry
transparentne?
Paulina
poniedziałek, 1 października 2012
Kilka słów o lakierze z Eveline
Hej, dzisiaj przychodzę do Was z postem kosmetycznym, a mianowicie będę pisać o lakierze do paznokci z firmy Eveline. Uważam, że jest to dobry post na teraz, ponieważ będąc wczoraj w Biedronce zauważyłam, że są tam dostępne lakiery wspomnianej firmy. A jako, że nie lubię kupować "w ciemno", postanowiłam napisać Wam o moich spostrzeżeniach odnośnie lakieru.
Od razu przepraszam za jakość zdjęć, były robione telefonem ,ale muszę przyznać, że użycie aparatu niewiele zmieniło:)
Od razu wspomnę, że jest to lakier z serii Colour Instant Fast Dry&Long Lasting. Jest w kolorze 496- delikatny różo-beż. Typowy dzienny lakier, daje efekt zadbanych i świeżych dłoni. O ile można powiedzieć,że dłonie są świeże.
Tak prezentuje się na paznokciach:
Niestety, kolor jest troszkę przekłamany i na paznokciach powinien być bardziej różowy.
Ale do sedna, lakier wcale nie jest fast dry- nie schcnie wolno, ale absolutnie nie można nazwać tego "szybko". Po godzinie od malowania, zdarza się popsuć lakier na paznokciach. To samo tyczy się długiego utrzymywania na paznokciach. 3-4 dni i to góra, później na lakierze pojawiają się nieestetyczne "pęknięcia".
Podsumowując, lubię ten lakier ze względu na kolor. Pasuje idealnie do wszystkiego, nawet wolne (jak na lakier który ma za cel szybko schnąć) schnięcie jestem w stanie wybaczyć, ale tego, że po kilku dniach noszenia paznokcie wyglądają na popękane, nie mam zamiaru akceptować.
Skusiłyście się na któryś z lakierów proponowanych obecnie przez Biedronkę? Jeśli posiadacie jakiś z lakierów z tej serii, bardzo chętnie poczytam co o nich myślicie.
Magda
czwartek, 27 września 2012
Kilka słów o pędzlach
Zgodnie z obietnicą ruszamy dzisiaj z pierwszym postem. Na pierwszy ogień idą pędzle. Wiem, że jest to dobry temat, szczególnie dla dziewczyn, które zaczynają swoją przygodę z makijażem.Chciałam zaznaczyć, że nie mam wielkiej kolekcji pędzli, ale myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Przy okazji postaram się również wyjaśnić do czego służy dany pędzel i jakie ma właściwości. Przepraszam, że napisy z moich pędzli już trochę zniknęły, ale mam je już trzeci rok i wydaje mi się, że to jest raczej naturalna czynność ;)
Kupując pędzle zdecydowałam się na te z Maestro, dlatego mogę się tylko wypowiedzieć o tej marce pędzli. Jak już wcześniej napisałam posiadam swoje pędzle już trzeci rok i dalej spisują się, jakby były dopiero co kupione. Włosie jest mięciutkie, nie kuje twarzy i co najważniejsze nie wypada. Słyszałam też, że dziewczynom rozklejały się jakieś pędzle, ale u mnie nic takiego się nie pojawiło.
Będę opisywała pędzle od lewej strony, żeby nikomu nic się
nie pomyliło. Zacznijmy więc od moich pędzli do twarzy:
- Pędzel, który stosuje do podkładu. Pochodzi z serii 140, a
jego rozmiar to 20. Jest z włosia
szopa, co właściwie nie jest dosyć dobre. Pędzle do podkładu i korektora z
reguły powinny być syntetyczne, dzięki czemu nie wypijają tak dużo produktu.
- Pędzel do korektora. Jego seria to 220, a
rozmiar 12. I właśnie ten pędzel
jest z włosia syntetycznego. Nie widzę różnicy w miękkości między włosiem
sztucznym i naturalnym.
- Pędzel do pudru,
jest to seria 110, a jeśli
chodzi o rozmiar to jest to 22. Na
stronie producenta napisane jest, że pędzel ten wykonany jest z włosia koziego.
Dla mnie jednak najważniejsze jest to, że dzięki swojemu dosyć dużej
powierzchni mogę szybko omieść moją twarz pudrem.
- Pędzle do bronzera pochodzi ze złotej serii i nazywa się Maestro Modelage i tak jak mój pędzel
do pudru wykonany jest z koziego włosia. Dzięki temu, że jego włosie obcięte
jest na górze w strzałkę bardzo dobrze spisuje się do konturowania twarzy.
- Pędzel do różu, seria 170,
rozmiar 20. Jest to włosie syntetyczne.
Kształt, który posiada ten pędzel jest idealny do nakładania różu.
- Pędzel miotełka, bardzo rzadko używa tego
pędzla, ale jest on przydatny gdy jakiś cień nam się osypie i wyląduje na
policzku. Jest to seria
Pędzle do twarzy mamy już za sobą. Teraz czas na pędzle do
cieni:
- Pędzelek do nakładania cienia na powiekę, nazywany pędzlem
języczkowym. Mój pochodzi z serii 320, a
jego rozmiar to 8. Ten pędzel jest
wykonany z włosia pony.
- Używam tego pędza do nakładania cienia na dolej powiece,
jak i również do rozcierania cieni właśnie na dolnej powiece. Jest on z serii 360 w rozmiarze 10.
- Pędzel z wiewiórki, którego używam do nakładania
rozświetlającego cienia na łuk brwiowy. Występuje on tylko w jednym rozmiarze 12, a
jego seria to 550.
- Ten pędzel ma bardzo ciekawy kształt, myślę że dosyć
rzadko spotykany. Jest to pędzel kulka ścięty pod sporym skosem. Nadaje się
idealnie do przyciemniania makijażu w załamaniu powieki. Jest z włosia pony.
Pochodzi z serii 380 i mam go w
rozmiarze 8.
- Pędzelek ołówkowy, nazwany penci brush. Jest z włosia
czerwonej kuny. Z tego co pamiętam jest on z serii 410 w rozmiarze 8.
Nakładam nim cień rozświetlający w wewnętrznym kąciku oka i do tego spisuje się
idealnie.
Postanowiłam oddzielić pędzle do rozcierania cieni od tych
do ich nakładania, gdyż uważam że są one jednymi z najbardziej potrzebnych
pędzli w makijażu. Oto one:
- Pędzelek do rozcierania o jasnym włosiu naturalnym. Jest
to odpowiednik tego słynnego pędzla z MAC 217. W Maestro należy on do serii 497 i występuje on w jednym rozmiarze –
12. Bardzo ładnie rozciera cienie
tworząc z nich delikatną mgiełkę. Zdecydowanie częściej używam właśnie tego
pędzla do rozcierania cieni.
- Mój drugi pędzel do rozcierania jest z serii 321, jego rozmiar to 12. Wykonany jest z włosia pony, a
dzięki stożkowemu ułożeniu włosia w tym pędzlu pozwala on bardzo dokładnie
rozcierać cienie w załamaniu powieki. Używam go, gdy potrzebuje precyzyjnego
roztarcia.
I ostatnia kategoria moich pędzli. Są to pędzle to
eyelinera. Jako, że jestem fanką wszelkiego rodzaju kresek na oczach to
posiadam aż 4 takie pędzelki. Oczywiście jeśli używacie eyelinera w kałamarzu
to obędziecie się bez pędzli do eyelinera w żelu. Przedstawiam Wam moje
eyelinerowe pędzelki:
- Mój ulubiony pędzelek do eyelinera. Mały i ścięty, dla
mnie idealny ;). Prakycznie gdy tylko robię sobie kreskę moim czarnym żelowym
eyelinerem to korzystam z tego pędzla. Mam go w rozmiarze 4 z serii 660. Jest on
zrobiony z włosia syntetycznego.
- Zgięty pędzelek do eyelinera. Byłam ciekawa, jak operuje
się takim krzywym pędzelkiem i po użyciu stwierdziłam, że ten typ pędzel kanie
jest dla mnie. Wole klasyczne pędzelki. Pochodzi on z serii 790 i jest w
rozmiarze 1. Ten pędzelek również
posiada syntetyczne włosie.
- Ostatni mój pędzelek, jak widzicie jest największy i
najgrubszy. Używam go, gdy zależy mi na grubej, dużej kresce. Pochodzi ze
złotej kolekcji nazywa się Maestro
Eyeliner/Eyebrow. Jak sama nazwa wskazuje można go również stosować do
wypełnienia brwi i raczej do tej funkcji bym go poleciła.
To już wszystkie moje pędzle, tak jak pisałam wyżej nie ma tego dużo. Wiem, że pewnie niektóre z Was będą zaskoczone ich ilością, ale pragnę zapewnić, że dla mnie to idealny zestaw, bez którego nie wyobrażam sobie codziennego makijażu. Dajcie znać jakich pędzli Wy używacie? Może jesteście w stanie mi coś polecić?
Pozdrawiam
Hungry
środa, 26 września 2012
Powitanie
Jest to pierwszy post, który zamieszczam i wydaje mi się, że powinien to być post odrobinę wyjaśniający.Kim jesteśmy?
Dwoma dziewczynami, które interesuje wszystko co dzieje się w modzie i urodzie, ale nie jesteśmy tylko w tym ograniczone. Studiujemy, mieszkamy razem i wydaje nam się, że możemy podzielić się pewną naszą wiedzą.
Dlaczego blog?
Miał być kanał na youtubie, ale z racji braku sprzętu do nagrywania zdecydowałyśmy się na bloga. Chcemy tu zamieszczać stylizacje, makijaże i wiele innych rzeczy. Absolutnie nie chcemy się zatrzymać na konkretnej dziedzinie, więc możecie się spodziewać także dawki kulinariów i reszty naszych inspiracji.
Dla kogo nasz blog?
Dla dziewczyn takich jak my, czyli studiujących, które dopiero uczą się samodzielnego życia. A przede wszystkim dla tych dziewczyn, które szukają dobrych kosmetyków za małe pieniądze i swojego pomysłu na życie.
Po tym króciutki wstępie pozostaje mi tylko zaprosić Was na nasze pierwsze tematyczne posty. Wprawdzie ruszymy na dobre dopiero w październiku, ale już teraz jestem pewna, że będzie warto tu zaglądać. Przynajmniej, postaramy się aby było warto:)
Pozdrawiam:)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)












.jpg)
.jpg)
.jpg)